Dieta

Przyczynę blisko 30 proc. nowotworów stanowi dieta. Niewłaściwy sposób odżywiania jest drugim po paleniu tytoniu elementem naszego codziennego życia mającym duży wpływ na ryzyko wystąpienia choroby nowotworowej. W gruncie rzeczy to pozytywna informacja, ponieważ mamy całkowitą kontrolę nad tym co jemy.  Pomimo że nie ma diety o  właściwościach leczniczych, ale coraz więcej wiadomo o diecie, która ma duży potencjał, by chronić przed rakiem. Właściwie dobrana może spowolnić postęp choroby i złagodzić jej przebieg.

 

Związek między sposobem odżywiania się i nowotworami jest bardzo złożoną zależnością. Po części dlatego, że na dietę składają się tak różne pokarmy i tak różne składniki odżywcze. Wiele z nich wpływa na ryzyko rozwoju choroby nowotworowej, często w połączeniu z innymi czynnikami. Ponadto nasze geny także zmieniają sposób, w jaki pożywienie oddziałuje na organizm. Najlepiej udowodniono związek sposobu odżywiania się i raka jelita grubego,  przełyku, żołądka, jamy ustnej. Natomiast w mniejszym stopniu dieta wpływa na zachorowania na raka wątroby, woreczka żółciowego i nerki.

 

Polska tradycyjna kuchnia nie sprzyja zdrowiu. Nasza dieta obfituje w tłuszcze, cukry proste i sól, dostarcza za mało mikroelementów i witamin. Przyjmujemy zbyt wiele kalorii z niewłaściwych źródeł.  Trzeba więc dbać o odpowiednią ilość warzyw i owoców. Według rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia należy te roślinne produkty jeść w ilości co najmniej 400 g dziennie, najlepiej w pięciu porcjach. Dobrze jeśli zastępują przekąski między dużymi posiłkami. Warto stosować regułę pięciu kolorów, by w diecie były obecne warzywa i owoce czerwone, zielone, białe, fioletowe i żółtopomarańczowe. Związki chemiczne, które nadają im barwę są dobre dla naszego zdrowia. Wpływ poszczególnych witamin i mikroelementów na ryzyko zachorowania na konkretne nowotwory jest nadal niejasny. Najprawdopodobniej skutecznie działa cała paleta roślinnych barw. Jedno z badań dowodzi, że osoby, których dieta obfituje w różnorodne warzywa i owoce mają o ponad jedną piątą niższe ryzyko zachorowania na nowotwór jamy ustnej niż ludzie nawykli do jedzenia tylko niektórych z nich.

 

Badania na skalę ogólnoeuropejską (EPIC – European Prospective Investigation into Cancer and Nutrition) z 2004 r., wykazały, że jedzenie bardzo dużych ilości warzyw i owoców może zmniejszyć ryzyko rozwoju raka jamy ustnej, gardła, krtani, przełyku (nawet o jedną trzecią), żołądka, a także płuc (o jedną czwartą). Natomiast  jest mało prawdopodobne, by ten element diety chronił przed nowotworem piersi, prostaty, jajnika i nerek.

 

Badania nad konkretnymi składnikami roślinnymi diety koncentrują się m.in. na warzywach z rodziny krzyżowych, do których należą brokuły, brukselka, kapusta, kalafior, rzodkiewka, rzepa, gorczyca. Wszystkie obfitują w glukozynolany, substancje zawierające siarkę.  Glukozynolany w trakcie trawienia są rozkładane do związków biologicznie aktywnych, które w badaniach laboratoryjnych mają silne działanie hamujące proces nowotworowy. Chronią komórkowe DNA przed uszkodzeniami, pomagają dezaktywować karcynogeny, zapobiegają procesom zapalnym, stymulują śmierć komórkową (apoptozę), hamują tworzenie naczyń krwionośnych, które odżywiają guz, ograniczają rozsiew komórek nowotworowych.  Niestety u ludzi ten dobroczynny efekt nie jest tak oczywisty jak w badaniach na zwierzętach, czy w na poziomie eksperymentów komórkowych. Badania związku między ryzykiem wystąpienia różnych typów nowotworów i spożyciem warzyw krzyżowych, prowadzone na dużych grupach osób, dają sprzeczne wyniki.

 

Likopen – składnik pomidorów – jest cenną bronią w walce z rakiem prostaty. Występuje i w świeżych pomidorach, i we wszystkich produktach pomidorowych – soku, koncentracie, ketchupie.  Jako silny przeciwutleniacz chroni DNA komórki przed uszkodzeniami. Badania prowadzone w Stanach Zjednoczonych dowodzą, że jedzenie pomidorów 2-4 razy w tygodniu zmniejsza ryzyko zachorowania na raka prostaty o jedną czwartą. Również w Europie mężczyznom mającym wysoki poziom likopenu w organizmie w niewielkim stopniu groziły zaawansowane stadia tego nowotworu. Nie wiadomo jednak, w jakich ilościach związek ten ma działanie profilaktyczne.

 

Nie należy iść drogą na skróty i zastępować różnorodnej, zbilansowanej diety witaminowymi suplementami. W kilku badaniach stwierdzono, że wysokie dawki tych preparatów nie tylko nie pomagają, ale wręcz mogą szkodzić zwiększając ryzyko rozwoju choroby nowotworowej. Wiele suplementów zawiera dużą ilość różnych substancji, które wcale nie są potrzebne. Zażywanie tabletek daje poczucie bezpieczeństwa, tyle że to złudzenie, gdyż wchłanianie zawartych w nich związków jest niewielkie, zwykle wynosi kilka-kilkadziesiąt procent. Poza tym nie wiadomo, czy substancje te podane w sztucznej przecież formie, rzeczywiście działają prozdrowotnie. Likopen chroni przed rakiem prostaty, jeśli jest dostarczany w pomidorach, czyli w swoim naturalnym otoczeniu. Nikt jednak nie wie, jak działa podany w tabletce. Wszystkie bowiem aktywne biologicznie substancje potrzebują wielu innych, by spełnić swoją ochronną funkcję. 

 

Błonnik (czyli włókno pokarmowe), składnik warzyw, owoców, ale przede wszystkim także produktów z mąki z pełnego przemiału, takich jak chleb razowy, czy makaron, płatki owsiane, brązowy ryż jest także ważnym składnikiem przeciwnowotworowej diety. Od blisko 30 lat zaleca się spożywanie pokarmów bogatych w błonnik, który ma chronić przed rakiem jelita grubego. Podstawą tych rekomendacji jest fakt, że w krajach o wysokim spożyciu włókna pokarmowego zachorowalność na raka jelita grubego jest  niższa niż w krajach, w których przeważa dieta uboga w ten składnik. Mimo to nadal brakuje dowodów jednoznacznie potwierdzających tę zależność.

 

Ostatnia, opublikowana w 2011 r., analiza wyników 25 badań obejmujących w sumie około 2 mln uczestników wykonana w ramach projektu World Cancer Research Fund/American Institute for Cancer Research’s Continuous Update Project (CUP) dowiodła, że błonnik ma wpływ na ryzyko wystąpienia raka jelita grubego. W porównaniu z minimalnym udziałem pełnoziarnistych produktów w diecie, każdy wzrost spożycia o 10 g/dziennie dietetycznego błonnika wiązał się ze spadkiem ryzyka rozwoju tego nowotworu o 10 proc. Przy trzech porcjach pełnoziarnistych produktów (90 g/dziennie)  to ograniczenie wynosiło już 20 proc. Co jednak zaskoczyło wszystkich – takiej zależności nie stwierdzono dla błonnika dostarczanego w warzywach, także strączkowych i owocach. Te wyniki nie umniejszają prozdrowotnego działania diety obfitującej we włókno pokarmowe, gdyż chroni ona także przed innymi przewlekłymi chorobami: schorzeniami układu krwionośnego, cukrzycą typu 2, nadwagą i otyłością.

 

Wśród pokarmów, które należy ograniczać jest także czerwone mięso (wołowina, wieprzowina, cielęcina). Nie powinno się go jeść więcej niż 500 g tygodniowo, a bardzo niewielką część z tej ilości mogą stanowić wędliny (zalecenia Światowego Funduszu Badań nad Rakiem - WCRF). W badaniu EPIC stwierdzono, że u osób, które na co dzień jadły  ok. 80 g czerwonego mięsa, ryzyko zachorowania na raka jelita grubego zwiększało się o jedną trzecią. Przybywa też coraz więcej dowodów potwierdzających podobną zależność dla raka trzustki i żołądka. Czerwone mięso i wędliny zawierają szczególnie duże ilości hemu (zawierającego żelazo składnika hemoglobiny), który nadaje mięsu czerwony kolor. Mięso drobiowe ma znacznie mniej tego barwnika. Hem, może drażnić i uszkadzać śluzówkę jelita grubego, a także stymulować bakterie żyjące w tej części układu pokarmowego do produkcji substancji rakotwórczych. Ten fakty być może tłumaczy, dlaczego jedzenie mięsa białego nie jest związane ze zwiększeniem ryzyka zachorowania raka jelita grubego.

 

Naukowcy nie są zgodni co do tego, czy tłusta dieta zwiększa ryzyko rozwoju nowotworów piersi. W dwóch, największych przeprowadzonych do tej pory badaniach EPIC dowiedziono, że kobiety, które często jedzą produkty zawierające  wiele nasyconych kwasów tłuszczowych, mają blisko dwukrotnie większe ryzyko zachorowania na raka piersi. Być może dzieje się tak dlatego, że ten rodzaj kwasów tłuszczowych podwyższa poziom estrogenów i innych hormonów we krwi.

 

Wysokie spożycie soli jest jedną z prawdopodobnych przyczyn raka żołądka, a także nadciśnienia i udarów mózgu. Gdyby większość soli dodawana była przy stole, podczas posiłku, czy w trakcie gotowania, łatwo byłoby uniknąć jej nadmiaru. Tymczasem większość jest dodawana podczas procesu produkcji żywności. Zawierają ją nawet te produkty, w których soli nie wyczuwamy, na przykład chleb, czy płatki do mleka. W efekcie nasza dieta zawiera jej nawet dwa razy za dużo. Średnia europejska to 9-12 g soli dziennie, podczas gdy zalecane jest nie więcej niż 5 g. Ocenia się, że co czwarty przypadek zachorowania na raka żołądka wiąże się z nadmiernie słoną dietą, która uszkadza nabłonek żołądka i wywołuje jego stany zapalne.

 

Co więc można zalecać osobie, która chciałaby stosować dietę prozdrowotną?

 

Należy przyjąć zasadę, by jeść wszystko, ale we właściwych proporcjach. Jadłospis musi być prawidłowo zbilansowany pod względem makro składników (czyli węglowodanów, tłuszczy i białek) i mikro składników (czyli mikroelementów i witamin). Często mamy tendencje do przesadzania ze składnikami, które są „podejrzane” o jakąkolwiek działalność przeciwnowotworową.  Tymczasem to różnorodność na talerzu chroni zdrowie, bowiem jedną z podstawowych zalet diety śródziemnomorskiej jest właśnie obfitość różnych roślinnych produktów, duże ilości produktów zbożowych, a także oliwa, jako główne źródło tłuszczu, niewiele czerwonego mięsa i wino spożywane w umiarkowanych ilościach. Duże znaczenie ma  sposób picia alkoholu, czyli do posiłków, ale przede wszystkim ilość alkoholu. Umiarkowane spożycie alkoholi wydłuża życie, chroni przed chorobami kardiologicznymi i  nowotworowymi, pod warunkiem jednak, że nie więcej, jak jeden kieliszek wina dziennie dla kobiety i dwa w przypadku mężczyzny. Wino wypijane w większych ilościach przyczynia się do rozwoju raka układu pokarmowego, górnych dróg oddechowych, wątroby i raka piersi.